Do trzech razy sztuka…

luty 7, 2008 odoriko

Po wielu tygodniach pisarskiej posuchy przyszła kolej na kolejny odcinek z serii “Ri nie ma co ze sobą zrobić, więc próbuje pisać”. To fakt. Kochany Drag, zwany niekiedy Marcinem, powiedział (a właściwie napisał) mi ostatnio, że świetnie mi idzie pisanie. A wszystko przez głupie opowiadanie napisane na jeden z tych serwerów MMORPG, które powinny być kulturalne i klimatyczne. No cóż, nie przeczę, że to, co udało mi się stworzyć, wyszło całkiem nieźle. Jednak wciąż daleko mi do Mistrzów…. A przynajmniej moich ideałów. Od ludzi, którzy pisaniem nie tylko zarabiają na życie, ale sprawiają, że słowo jawi się w moich oczach jako obraz. Zdania układają się w ciąg zdarzeń, wizualizowanych przez mój umysł. To jest uczucie, które kocham i którego nie zamieniłabym na nic na świecie. Patrzeć na ciągi symboli, które przecież mogą nic nie znaczyć dla kogoś kto nie widział na oczy alfabetu łacińskiego. Kilka prostych słów i w myślach jawi mi się postać – począwszy od prostych cech wyglądu aż do postawy, zachowań i charakteru. Bo literatura, to potęga. Jedna z najwspanialszych dziedzin sztuki. Tak wiec próbuję pisać. Czasami słowa same układają się w rozsądne szeregi, które moje dłonie potrafią po wielu latach praktyki dość szybko ‘wystukać’ na klawiaturze. Jednak ile bym się nie starała, ile nocy nie poświęciłabym na wysilanie wyobraźni, nie potrafię wykreować czegoś, co zachwyci czytelnika. Mam głowę pełną pomysłów na historie, których nie potrafię zapisać. To przekleństwo. Stworzeni przeze mnie bohaterowie nigdy nie zasmakują prawdziwego życia. Nigdy nikt o nich nie usłyszy, gdyż brak mi talentu, aby opisać to, co wytwarza bóg zwany wyobraźnią. Modlę się do dobrych duchów, rodzeństwa, których imiona brzmią Wena oraz Ochota. Jednak, co jest typowe dla części artystów, Wena odwiedza mnie gdy towarzyszy mi Alkohol. Ochota jednak unika mnie jak ogień unika wody.

 Tak, muszę to przyznać. Jestem leniwa. Prawdziwe pisanie zmusza do wysiłku, na który nie potrafię się zdobyć. Tak jak i teraz, kiedy tyle chciałabym jeszcze przekazać, jednak dłonie robią się ciężkie a umysł nie chce tworzyć sensownych zdań. Kończę więc mój dzisiejszy mini-wykład z nadzieją, że Ochota odwiedzi mnie kiedyś i nie zapomni przyprowadzić ze sobą Natchnienia. Może dane mi nawet będzie stworzyć coś wielkiego.

Wpis otagowany: Uncategorized

2 komentarzy Add your own

  • 1. Azru&hellip  | 

    Haha! Skąd ja to znam! Jedyne co jestem w stanie zrobić przez większość czasu to dopisywać w notatniku kolejne tematy, które bym z chęcią poruszył na blogu. No i rzadko kiedy udaje mi się w końcu za nie zabrać, bo wymagałyby nie dość, że poświęcenia czasu na pisanie to jeszcze (o zgrozo!) przemyślenie. X_X

    Powodzenia z tworzeniem czegoś wielkiego tho’, będę bacznie obserwował. :>

  • 2. Sathi&hellip  | 

    A ja tam lubię Cię czytać. Naprawdę podoba mi się Twój styl i oba te opowiadania były ciekawe i dobrze mi się je czytało :> Popracowałabyś tylko nad interpunkcją i będzie super ;P
    A co do lenistwa – znam ten ból. Samej też mi się już średnio chce coś pisać na blogu i notki pojawiają się tam średnio raz na tydzień – przy dobrych wiatrach ;P
    W każdym razie powodzenia w tworzeniu ;)

Dodaj komentarz

Required

Required, hidden



Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Trackback this post  |  Subscribe to comments via RSS Feed

Strony

Kategorie

Kalendarz

luty 2008
P W Ś C P S N
« paź    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
2526272829