Drugie podejście czyli powrót batmana~!
październik 16, 2007 odoriko
No cóż… coś w tym jest. Owe “coś” jest dziwnym uczuciem, które trudno opisać. Ucisk w klatce piersiowej – nie znam się zbyt dobrze na anatomii, jednak opisałabym to uczucie jako ucisk “przy sercu” albo “w okolicach” mostka. Temu odczuciu towarzyszą czasami nagłe ataki euforii, niekiedy panika. Najczęściej jednak dziwny żal, którego nie sposób się pozbyć w sposób inny niż… no właśnie, w jaki sposób?
Wylewając z siebie słowo po słowie, zdanie po zdaniu, myśl po myśli. Wylewając z siebie wszystkie pomysły, wszystkie ważniejsze i mniej ważne przemyślenia które ostatnimi czasy zakiełkowały w mojej głowie. Przemyślenia, które pielęgnowane są wieloma godzinami nudnych wykładów, podróży z miejsca na miejsce czy też innymi okresami w życiu, kiedy człowiek nie ma nic innego do roboty, jak tylko siedzieć i rozmyślać. Im nudniejsze jest życie, tym żyźniejszy grunt stwarza umysł dla “przemyśleń”. Jako, że swoje życie uważam za wyjątkowo nudne (bądź też moje myśli stały się ciekawszymi od rzeczywistości) pomysły wykiełkowały i przebijają się już przez skórę jak młode drzewka. Jeśli teraz ich nie wyrwę wkrótce staną się zbyt silne i niczym baobaby z “Małego Księcia” przeorają korzeniami moją wyobraźnię. No cóż, zacznę więc od pierwszego z moich przemyśleń, później stopniowo postaram się uwalniać umysł od kolejnych.
Czemu tutaj? Czemu Bóg bądź też inna istota umieściła mnie akurat w tym świecie, w tych czasach, w tym wymiarze… w tym ciele. Święcie wierzę w to, że nasz świat nie jest jedyny. Że istnieją światy w takim stopniu różne od naszego, że nasz umysł nie byłby nawet w stanie wyobrazić sobie panujących w nich zasad. Wierzę w światy podobne do naszego, w światy spaczone i światy wyidealizowane. Chcę wierzyć w to, że moja egzystencja wygląda tak, jak wygląda przez przypadek. Nie dlatego, że nie było innego wyjścia. Już od wielu lat toczę w myślach istną wojnę z samą sobą. Próbuję wyobrazić sobie jak inaczej mogło potoczyć się moje życie. I nie są to właśnie rozmyślania dotyczące życia na “Ziemi”. Wręcz przeciwnie, mój obecny żywot to fakt, który raczej staram się ignorować. Czasami, w chwilach rozpaczy, załamania, słabości… staram się wezwać Kogoś, kto będzie mógł mnie stąd zabrać. Kogoś, kto otworzy przedemną drzwi i pozwoli mi wybrać miejsce w którym chcę żyć. Nie oznacza to wcale, że chcę ze sobą skończyć. Wręcz przeciwnie, lubię żyć. Boję się śmierci, pociąga mnie za to nieśmiertelność. Wieczność. Bądź co bądź, jestem optymistką – gdybym nie wierzyła w to, że wszystko zakończy się “happy endem” najpewniej zwariowałabym uciekając w świat wyobraźni. Teraz traktuję ją jako odpoczynek, azyl. Swoje sekretne miejsce gdzie mogę chwilę odpocząć, skąd mogę wyjść z powrotem do rzeczywistości z myślą “może dziś Ktoś wreszcie po mnie przyjdzie”.
Wpis otagowany: Uncategorized
6 komentarzy Add your own
Dodaj komentarz
Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
1. Iluanel&hellip | październik 17, 2007 at 2:42 pm
suuper! w końcu udało Ci się coś skrobnąć…;>
Pozwól,że zacznę od końca..;P
Nieśmiertelność.. Jak dla mnie nie jest to coś pociągającego.. A nawet, więcej zaryzykowałbym stwierdzenie,że jest to bardziej kara niż nagroda jak to w baśniach opisują.. Bo co może być gorszego, niż widok ludzi na którym nam zależy, chorujących, cierpiących a na końcu umierających ? Ty ciągle żyjesz.. Po jakimś czasie się otrząśniesz.. znajdziesz innych przyjaciół ale wtedy wszystko się powtórzy.. Jak dla mnie to tylko jakiś cholernie samotny szaleniec , chciałby być nieśmiertelny. Ale to tylko moje zdanie =).
Nie jestem pewien.. Ale chyba każdy człowiek w momentach załamania tworzy swój świat. Miejsce idealne dla niego, gdzie powód jego złości/cierpienia nie istniałby do którego chciałby w tym momencie trafić.. Ale niestety.. trafić nie może..
2. ri&hellip | październik 17, 2007 at 3:35 pm
Jestem cholernie samotnym szaleńcem
Albo tchórzem, który nie chce spojrzeć śmierci w oczy. Zależy od punktu widzenia 
Nie mówiłam, że mój świat jest idealny (a przynajmniej nie to miałam na myśli). Nie zawsze jestem tam szczęśliwa, czasami umysł roztacza przede mną przerażające wizje, od których nie mogę uciec. Zawsze są w jakiś sposób pociągające – trudno się od nich oderwać.
3. Iluanel&hellip | listopad 4, 2007 at 4:55 pm
A ja właśnie w tym momencie przeklinałbym nieśmiertelność. A śmierć powitałbym z otwartymi ramionami. Choćby zaraz przyszła. Jednak samobójstwa to nie moja działka (żeby nie było
) Ale np gdyby o tak sobie wpadła dzisiaj w nocy nie miałbym nic przeciwko.. Ale to sie nie stanie. W końcu to “ulubieńcy bogów umierają młodo”. A ja, co widać po ostatnich wydarzeniach nie jestem ulubieńcem nikogo.=P Inne światy… Daj mi taki teraz.. Miejsce gdzie nie znałbym nikogo, gdzie zacząłbym od zera.. Gdzieś gdzie mógłbym odpocząć od tej rzeczywistości..;)
4. Sathi&hellip | listopad 4, 2007 at 10:12 pm
Wiesz.. pojedziesz na studia… Świetna okazja, żeby zacząć od zera – nowi ludzie, nowe miejsce, czysta karta…
5. Ilu&hellip | listopad 13, 2007 at 8:06 am
Nie chce i sie logowac.. Anyway Sathi.. Pamietaj,ze od przeszlosci nie uciekniesz nie wazne czegobys nie zrobila ;P Wiec to nie tak do konca z ta czysta karta ;p
6. Sathi&hellip | listopad 13, 2007 at 1:38 pm
Wiesz… ja wyjeżdżając tutaj na studia zaczęłam wszystko od nowa. Z przeszłością łączą mnie jedynie wspomnienia. Nic nie jest już tak samo i już raczej nie będzie. Nie mam kontaktu ze starymi znajomymi, mieszkam w nowym miejscu, obracam się w innym towarzystwie. Tak, parę rzeczy pozostało, ale na moje życzenie i jeśli bym chciała zerwać z absolutnie wszystkim, to nie stanowiłoby to większego problemu. Jak więc widzisz – da się.